Jeśli Ci się spodobało, udostępnij

Jeśli ktoś zapytałby mnie, przez pryzmat którego nurtu w  sztuce mogę najbardziej się poczuwać, odpowiedziałbym bez oporu o pejzażach niemieckich romantyków. Jednocześnie jest to jeden z tych kierunków w malarstwie w którym mam  stu procentową pewność osiągnięcia konsensusu między wiedzą a odczuciem.Jestem jak najbardziej wrażliwcem jeśli chodzi o odczucia wobec sztuki, między mną a obiektem przed oczami zawsze, choć na mikrosekundę tworzy się krótka więź. Poczucie sięgania wgłąb tych obiektów, ruszania w niezapomnianą podróż.

Nigdy jednak nie odmówię sobie racjonalnego pierwiastka. Nie tylko patrzenia na sztukę przez pryzmat przeżyć estetycznych, ale również szkiełka i oka. Poszukiwania odpowiedzi na pytania pokroju dlaczego, po co, jak ? To też jeden z tych niezwykłych momentów kiedy przeglądasz sobie na internecie manuskrypt, widzisz zespół dekoracji kościoła czy wchodzisz do białej klatki sztuki nowoczesnej. Racjonalność nie odbiera smaku życia.

Jednak bardzo rzadko słyszę by ktoś mógł obie te przeżywać tak samo silnie. Zwykle albo kręcimy się wokół doznań estetycznych, albo świdrujemy obiekt tylko racjonalnie. Muszę przyznać że sam często łapie się na postrzeganiu tylko jednej strony medalu. W przypadku romantycznego pejzażu niemieckiego jest zupełnie inaczej.

„Co chciał powiedzieć malarz, pyta pani od Polskiego”

Romantyzm niemiecki jest jedną z tych gałęzi sztuki które wyodrębniły się istotnie na podstawie stanu wcześniejszego. Od pejzażów holenderskich małych mistrzów, miejskie weduty czy morskich portów Lorraina zaczęły je wyróżniać idee. Romantyczny pejzaż jak na złość nowożytności i klasycyzmowi odchodzi od idealności. Nie znaczy to że staje się on niepoukładany i nierzeczywisty. Dąży on jednak do naturalności. Pejzaże malarzy nowożytnych miały różny charakter, ale jednak przez większość przemawiał pewien idealistyczny charakter. Próbę stworzenia tak doskonałego miejsca, z jakim problemem miałaby sama natura. U Romantyków jest trochę inaczej.

Carl Gustav Carus

Carl Gustav Carus

Po pierwsze dokonują oni przewrotu myślowego. Dla wielu bardziej religijnych (Schlager,  Tiecke, Wackenroder, Friedrich) następuje przeniesienie Boga. Nie jest on już tylko stwórcą krajobrazu, on jest z nim utożsamiany bezpośrednio. Objawia się w naturze i krajobrazie tak samo, jak pojawia się u wejścia groty po zmartwychwstaniu. Ołtarz Deczyński który był raz na blogu wspomniany (tekst o Dreźnie) jest tego najlepszym dowodem. Chrystus nie występuje na obrazie, jest tylko jego górska rzeźba. Dla tych niekoniecznie bardzo religijnych, albo odczuwających mniej przez instytucje też było miejsce. Zwolennikiem takiej sztuki był Goethe.

Caspar David Friedrich

Caspar David Friedrich

W malarstwie tym jednak nie chodziło tylko wyłącznie o religijność i mistykę. Pobrzmiewała w niej tak silnie nowa, wyrastająca koncepcja bycia subiektywnym. Caspar David Friedrich mówił o swoim procesie twórczym jako tym który wyraża jego, i tylko wyłącznie jego. Dziś wydaje się to nam zwyczajnie normalne, ale nie zapominajmy że to początek XIX wieku, pewien sposób myślenia o sztuce dopiero kiełkował, a indywidualizm to właśnie miejsce dla romantyzmu. Z okowów klasyczności rodzi się więc pewien subiektywizm i własne myślenie na które nie można było sobie pozwolić wcześniej (teoretycznie).

Caspar David Friedrich

Romantyzm niemiecki jest nie tylko uduchowiony i subiektywny. Doskonale stara się oddawać to co dzieje się w pejzażu, operuje warsztatowo tak samo zręcznie jak filozoficznymi ideami. Rodzi się w tym czasie pojęcie naturalizmu jako czegoś oddawanego z rzeczywistością. Pewnego rodzaju hołd dla natury.

Nie omieszka wspomnieć też o powstawaniu narodowości. Kiedy z katedrą kolońską i Goethem pojawia się myśl o sztuce niemieckiej, romantyzm tak samo silnie stara się go unaocznić. Czasem łącząc tą zaginioną germańską kulturę z mistycyzmem ruin.

Carl Gustav Carus

Prądów jak widzisz jest wiele, dlatego rozpatrywanie obrazów tego nurtu może być niezwykle frasobliwe.

Czym jest dla mnie niemiecki romantyzm?

Na początku silnie zarysowałem różnicę pomiędzy myśleniem o sztuce przez estetykę i racjonalność. Nie próbowałbym nawet poruszać tego tematu bez mojego silnie zakorzenionego spojrzenia na ten nurt. Od kiedy pamiętam tylko miałem ciągły kontakt z górami i naturą. Z rodzicami szturmowaliśmy większość miejsc w Tatrach, Bieszczadach czy Beskidach. Krajobraz i jego rzeczywistość jest więc dla mnie zupełnie naturalny. W porównaniu do wielu ludzi którzy rzadko znajdują radość w kontakcie z naturą. Docenić taki pejzaż można tylko przez pryzmat własnych odczuć.

Caspar David Friedrich

Do tego dochodzi też wybieranie pewnych wartości. Od prostych reguł poszanowania natury, do różnych prądów filozoficznych i myślicielskich. Najpiękniej to ujmował Henry David Thoreau, autor Walden, czyli życie w lesie. Patrząc na krajobraz rodzinnego Concord i pobliskich wsi po chwili gubił wzrok z jednego punktu skupiając się na całości. Wtedy jak też dodaje, ginie myślenie o codzienności. Krajobrazu nie można kupić, możesz kupić dom, działkę, ale nie kupisz krajobrazu. Reguła ta może nie dotyczy Billa Gatesa czy innego Bezosa, ale nie oto w tym chodzi. Wychodząc od punktu krajobrazu łatwo zrozumieć że natura posiada wartości znacznie wyższe niż materialne. Materialność nie jest niczym złym w sobie, ale pośród takich nadwartości trochę ginie. Człowiek stojący na skale podziwiający chmury rzadko myśli o ilości hektarów i złotówek jakie posiada. Twój umysł doznaje kompletnie innych doznań.

Carl Gustav Carus

Stojąc w otoczeniu natury, niezależnie czy to park miejski lub dziki las, zawsze czuję się jakby wszystkie co przytłacza mnie na co dzień ginęło. Jak to się ma do malarstwa niemieckich romantyków? Przy ich obrazach odczuwam to samo. W pełni aprobuje ich sposób myślenia i miłość do podobnych wartości. Czuję więź z tym malarstwem. Dociera ono do mnie tak samo jak krajobraz, będący dla nich wzorem niedoścignionym.

Czasem chciałbym wejść w tę obrazy, i raz udało mi się to dobitnie. W marcu kiedy wieczorową porą pojechaliśmy nad brzeg Łaby w Dreźnie i siedliśmy na murku przy moście obserwując wieże kościołów na zachodzącym niebie czułem się jak na obrazie Carusa. W koło kręciło się dużo ludzi, ale ja tak jak poniżej czułem że na miejscu jesteśmy tylko w dwójkę. Zajadaliśmy czekoladę Lindora i rozkoszowaliśmy się widokiem miejskim.

Carl Gustav Carus

Caspar David Friedrich, Podróżnik pośród morza chmur.

Jeśli mam powiedzieć jeszcze coś na koniec tego krótkiego, ale bardzo indywidualnego tekstu, to wspomnę tylko o Podróżniku po morzu chmur Caspara Davida Friedricha. Obraz rozpoznawalny jest wszędzie, a jeśli go nie znasz to przynajmniej kojarzysz „konturowato”.

Człowiek o nienagannym wyglądzie opierający się o lasce stoi wyprostowany naprzeciw tytułowego morza chmur. Nie wiemy co myśli, co go trapi. Widzimy tylko postać skupioną na rzeczywistym pięknie świata które absorbuje go w zupełności. Zatapia się w  taki sposób że nic innego go nie interesuję. Pozostaje mi tylko życzyć wam takiego stanu.

Życząc Wam tego pozostaję mi tylko podziękować za przeczytanie. Będzie mi miło jak podacie ten tekst dalej.

O mnie

Mam na imię Wiktor i posiadam papiery na mówienie o sztuce. Pomysł na bloga wpadł mi nagle podczas wieczornego spaceru w wakacje. Od tego czasu zarzucam coraz częściej tekstami które mają przenosić w świat wszelkich uniesień.

Uwielbiam też uciec w naturę, poczytać dobrą książkę i słuchać muzykę nieswojego pokolenia. Ponadto uważam Roberta De Niro za najlepszego aktora wszech czasów.

Poza blogiem siedzę na facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *