Jeśli Ci się spodobało, udostępnij

Pisząc teksty po odwiedzinach Lwowa myślałem o dłuuugiej liście poleceń które chciałem Wam przekazać. Pozostaje mi się wytłumaczyć dlaczego piszę tylko o jednym obiekcie.

Dlaczego tylko jeden?

No właśnie? Lwów może się poszczycić potężną listą zabytków architektury i sztuki. Znanymi i mniej znanymi. Od Łyczakowskiego cmentarza przez świątynie wielu wyznań po całkiem niezłą tkankę miejską, która sama już w sobie zaprasza do spaceru. Dlaczego nie poświęcę nawet akapitu malowidłom Rosena w Katedrze Ormiańskiej, mimo że można by o nich napisać nawet dziesięć artykułów?

Znając życie, to nie będzie wasz pierwszy artykuł lub przewodnik po Lwowie. Zanim wyruszycie na wschodnią granicę spotkacie się z mnóstwem innych tekstów, które lepiej lub gorzej temat przedstawią. Zresztą szansa na zobaczenie wszystkiego, co zapiszemy sobie do zobaczenia, jest zerowa. Postanowiłem napisać tylko jeden tekst z prostego powodu, ponieważ chce by ten jeden jedyny obiekt wbił wam się w Wasze główki.

Skarb ukryty

Przechadzamy się po mieście od obiektu do obiektu. Nie do końca wiedząc gdzie obecnie poniosą nas nogi. Przez 3 dni we Lwowie zrobiliśmy około pięćdziesiąt kilometrów. Dla niektórych jest to niesamowite, a dla innych normalne. My jesteśmy tymi drugimi. Przechodząc od jednej miejscówki do drugiej, od obiadu do czekolady, postanowiliśmy spróbować na szybko przyjść do jednego miejsca. Mieliśmy jedynie dwadzieścia pięć minut by dosłownie przybiec na miejsce.

Skarb o którym mówię nie jest specjalnie daleko od rynku we Lwowie (jakieś dziesięć minut). Na przeciw bocznej strony lwowskiego uniwersytetu. Dotarcie do niego było szybkie, a wejście w bramę na początku nie sugerowało że spotka nas tam coś aż tak bardzo fascynującego.

Wnętrze

To po czym twoja szczęka wykona delikatny ruch w dół znajduje się dopiero w środku. Skarb o którym mówię wyżej to tzw. Kasyno szlacheckie we Lwowie. Za swoich czasów miało kilka nazw, na przykład zwane było końskim. Dziś też rozpoznawane jest chociażby jako dom naukowców. Teraz jednak wróćmy do tego co najistotniejsze.

Drewniane schody stanowią główną atrakcje. Zawijając się w spiralach, obrzucone XVII wiecznymi ornamentami. Do tego dochodzą geometryczne wzory na posadzce i pełne wyposażenie w jednym kolorze. W wystroju wszystko potęgują lustra. Które pojawiają się gdzie nie gdzie.

Kasyno jest dziełem biura architektonicznego Fellner&Helmer z Wiednia. Znanego z tego że przez 40 lat swojej pracy wybudowali co najmniej 200 budynków w całej Europie, głównie na terenie Cesarstwa Austro-Węgier. Z czego co najmniej sześć w Polsce, nie mówiąc o tym że projektów zgłosili kilka więcej (na przykład na teatr w Krakowie).

Tutaj zaś moja „samojebka”

Pewne tradycje trwają nadal.

Dwóch architektów którzy współtworzyli to biuro lubowało się w neobaroku. Nadużywaniu ornamentów typu rocaille (czyta się ROKAJ), pompatyczności i architekturze bogatej od stóp do głów! Kasyno bardzo bliskie jest temu co znajdziemy na mapie całej europy środkowo wschodniej, ale swoim przepychem i wspaniałością powali nas na kolana we Lwowie.

Na moment poczujemy się jak w świecie wykreowanym w Wielkim Gatsbym, albo chociaż jak w Warszawie Nikodema Dyzmy. Przechodząc od pokoju do pokoju, obserwując detale i stoły, zatapiamy się w świat, który już dawno odszedł. Nie usłyszymy już chichotu dam w wytwornych sukniach, ani nie poczujemy tytoniu palonego przez lokalnych jegomości. Miejsce jednak dalej daje odczuć tą atmosferę.

Koniecznie zaglądnijcie

Nie chce wam dalej przedstawiać tego, co opowie wam samo miejsce. Jednak najbardziej mi zależy byście je odwiedzili. Zobaczcie ile się da, ale wygospodarujcie parę minut na to. Pozdrawiam cieplutko, i zapraszam do Lwowa.

O mnie

Mam na imię Wiktor i posiadam papiery na mówienie o sztuce. Pomysł na bloga wpadł mi nagle podczas wieczornego spaceru w wakacje. Od tego czasu zarzucam coraz częściej tekstami które mają przenosić w świat wszelkich uniesień.

Uwielbiam też uciec w naturę, poczytać dobrą książkę i słuchać muzykę nieswojego pokolenia. Ponadto uważam Roberta De Niro za najlepszego aktora wszech czasów.

Poza blogiem siedzę na facebooku

4 Comments on “Jedno jedyne miejsce we Lwowie którego z pewnością nie powinieneś ominąć.”

    • Wiktor Bochenek

      Polecam się 😉

  1. Wiktoria

    Ciekawa elewacja. Słyszałam, że w budynku miał się mieścić dom publiczny. Nie wiem na ile to prawda, ale łączyłoby się to z ornamentami…

    • Wiktor Bochenek

      O tym akurat ja nie słyszałem 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *