Jak przestałem kochać Noc Muzeów

Jak przestałem kochać Noc Muzeów
Jeśli Ci się spodobało, udostępnij

Każdy człowiek któremu leży na serduszku stan kultury w naszym kraju może gorzko lub słodko połkać. Oto krótka opinia na temat Nocy w Muzeum.

Co się stało?

Organizatorzy Nocy Muzeum jak co roku przewidzieli mnóstwo atrakcji dla każdego zwiedzającego. Od wyzwań robienia selfie, gazetek czy po prostu wejścia do muzeum za darmo lub symboliczną kwotę. Chciałbym chociażby w tych 29 tysiącach jednostek w MNK (Muzeum Narodowe w Krakowie) widzieć tylko pozytywy, ale sceptyczne myślenie powiedziało sprawdzam.

Stanęliśmy w kolejce około 21:10. Warunki atmosferyczne niespecjalnie zachęcały do stania w kolejkach na polu, dodatkowo ciągnących się po horyzont całego placu. W szczególności kiedy spojrzysz na tłumy jakie się zebrały. Rzadko kiedy spotyka się tłumy pod muzeum, pomijając oczywiście wycieczki szkolne i spotkania III wieku.  Tym bardziej grupa zdawała się być imponująca.

Czy jest metoda w tym szaleństwie?

Po 20 minutach udało nam się w końcu minąć wejście, a tam zaczęła się prawdziwa walka. Nawet nie wiem od czego zacząć. Gromada ludzi rozlewająca się po każdym kącie gmachu głównego. Na początku wszystko zapowiadało się jakoś. Problemy zaczęły się dopiero na wystawie poświęconej Wajdzie. Cała wystawa jest zaprojektowana bardzo kameralnie. Wszystko zakomponowane jest tam na czarnym tle który dodaje pewnej filmowej nastrojowości. Ta nastrojowość zostaje od razu zaprzepaszczona kiedy przy jednej gablocie z dokumentami staje 10 osób. Nie żebym miał coś przeciwko tłumom, ale przy takiej ekspozycji cały smak przechodzenia przez twórczość Andrzeja Wajdy była zaprzepaszczona.

Drugą sprawą która przebudziła we mnie najgorszego człowieka który tylko narzeka na otaczającą rzeczywistość była potrzeba. Od dwóch dni co jakiś czas zastanawiam się nad tym jaka potrzeba zaistniała w głowie ludzi którzy przybyli na noc muzeum. W przypadku wycieczek dzieci jest to w pełni zrozumiałe, tak samo kiedy myślimy o starszej gawiedzi. To grupy osób które po prostu angażują się we wszelkie akcje. Najbardziej interesująca jest grupa pomiędzy. Nie chodzi mi o grupy ludzi które też aktywnie są związane z kulturą. Po prostu na korytarzach MNK w czasie Nocy Muzeów można było zobaczyć mnóstwo ludzi dla których taka wycieczka na co dzień to ostatni punkt programu w rzeczach które mogą robić. Wielu z nich waliło potem drzwiami do clubów zapominając po momencie gdzie było. Czemu mam takie opinie? Wystarczyło chwile postać z boku i niespecjalnie podsłuchać. W żadnej z tych rozmów które wpadły mi przez przypadek do ucha nie było nic o kulturze, raczej o tym co będzie się działo po.

Nie jestem ani antropologiem kultury, socjologiem czy psychologiem, ale łatwo zauważyć że tymi ludźmi kierowało jakieś inne poczucie niż edukacja czy estetyka. Nawet wydarzenia które muzeum zorganizowało (specjalne selfie, czy też kartonowa Dama z gronostajem do robienia fotek) wskazywały że chodzi o podkreślenie pozycji medialnej, o wykreowanie muzeum na instastory i innych portalach. Taka polityka jest jak najbardziej logiczna i dobrze zrobi marce. Chcę tylko wiedzieć czy to dobra droga.

 

No i najważniejszy wniosek to fakt że muzeum wciąż może być atrakcyjne!

Inne podejście

Zapytany czy żałuje pójścia na Noc Muzeów, odpowiem wprost że nie. Koniec końców dobrze się bawiłem, a nawet rzuciłem oko na jedną wystawę stałą którą zwykle pomijałem. To całe zrzędzenie wyżej to po prostu wyraz tego że znam muzeum z innej strony. Niejednokrotnie zdarzyło mi się, o ile pozwolił na to czas, zatopić się w miejscu i pozwolić płynąć z nurtem. Bez zgiełku i trzasków, za to w zupełnej ciszy. Narzekam bo po prostu wiem że muzeum może być znacznie bardziej urokliwe kiedy nie jest oblężone. To wszystko wynika też z jakiejś postawy że wiele ludzi zniechęci się po takiej akcji i tam nie wróci. Za kończącym się sezonem Gry o tron trzeba ich namówić żeby powiedzieli Not today i wrócili do muzeum następnym razem.

W tym wszystkim jest jeszcze jedna rzecz która nie wybrzmiała. Zabrakło nam siły i czasu żeby iść do innych muzeów w Krakowie, ale podobno w niektórych co roku przychodzi niewiele więcej osób. Może w tym jest metoda? Żeby przede wszystkim nawiedzać te oddziały gdzie ludzi brak. Ponadto patrząc z perspektywy Krakowa, który jednak jest wielkim miastem dodatkowo z największą liczbą turystów w Polsce, nie widać jak takie akcje mogę pomagać małym, prowincjonalnym muzeom.

Na koniec powiem tylko. Dla tych którzy bywają w muzeach rzadko, przy takich okazjach. Dajcie im szanse kiedy indziej.

No i nie omieszkałem zrobić zdjęcia w zbroi, częstujcie się wytrwali!

Wiktor Bochenek

Mam na imię Wiktor i posiadam papiery na mówienie o sztuce. Pomysł na bloga wpadł mi nagle podczas wieczornego spaceru w wakacje. Od tego czasu zarzucam coraz częściej tekstami które mają przenosić w świat wszelkich uniesień. Uwielbiam też uciec w naturę, poczytać dobrą książkę, spacerować. Ubóstwiam filmy Martina Scorsese. Dziwi mnie że chciało Ci się to czytać. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powrót do góry