Jeśli Ci się spodobało, udostępnij

 Do Drezna trafiliśmy zupełnym przypadkiem. Gdy nagle w mojej kieszeni zawibrował telefon byłem przekonany że nie wyłączyłem danych i facebook robi mi zarzutkę spamu. Ten przysłowiowy spam okazał się jednak znacznie bardziej przydatny…

Jak do tego doszło  nie wiem

Faktem się okazało że nie wyłączyłem danych, ale zamiast spamu zobaczyłem powiadomienie apki pewnej znanej autobusowej firmy z promocjami od 99 groszy. Moje bijące dla świata serduszko nie mogło darować sobie sytuacji w której mógłbym udać się gdzieś w cenie przejechania na drugi koniec Krakowa (i to nie zawsze).  W głowie zaszumiało mi od nieposkromionej fantazji zwiedzania miejsc o których zawsze marzyłem. Szybkim ruchem wklepałem w telefon połączenie Kraków- Drezno w najlepszym terminie jaki mogłem znaleźć i stało się. Bilety od osoby kosztowały nas 3,96 w dwie strony. Więcej nas kosztowały bilety miejskie w dwie strony żeby dojechać na dworzec.

Następnym krokiem było znalezienie  taniego lokum na dwie noce co wcale nie jest takie trudne. Drezno nie jest obładowane turystami jak każde większe, europejskie miasto. Co nie zmieniło faktu że ceny w hostelach są jak najbardziej na poziomie reszty kontynentu. Naszym wyjściem z sytuacji było Airbnb (portal na którym prywatni najemcy publikują swoje oferty wynajmu) które polecam mocno. Nie dość że cenowo wyszło taniej, to jednocześnie czuliśmy się znacznie swobodniej. Jeśli ktoś ma obawy przed Airbnb to serio, spróbujcie się przemóc. Wiadomo że to loteria ale szanse są wysokie że traficie lepiej niż myśleliście, nam się udało.

Jeśli jesteś osobą która pierwszy raz skorzysta z tego portalu to mam dla Ciebie super wiadomość.

Po pierwsze- rejestrując się pierwszy raz dostaniesz duży rabat w wysokości 100 złotych. Super sport!

Po drugie- jeśli zarejestrujesz się przez linka poniżej to ja dostanę 50 złotych na własne konto. Również super sport!

https://www.airbnb.pl/c/wiktorb224?currency=PLN

W takiej sytuacji WIN-WIN będzie mi miło jeśli przy następnej podróży zarejestrujesz się przez ten link.

I tak właśnie narodził swobodny trip do miasta Drezno.

Czego szukać w odbudowie?

Mógłbym rozpoczynając pisanie o Dreźnie wspomnieć jak każdy inny. O wspaniałej historii tego miasta. Wielkich fundacjach elektorów Saskich i dziejach późniejszych. O jego związkach z polską kulturą, domem Kraszewskiego czy pobytem Mickiewicza.  Czy w końcu o paskudnym zniszczeniu tego miasta przez aliantów. Pozwolę sobie jednak zacząć od kilku rzeczy które mnie do niego najbardziej zachęciły.

Przede wszystkim chcieliśmy wstępnie trochę odpocząć od „zabytkozwiedzania”. Chodzi tu o bardzo dziki pęd przez wielkie centra. Jadąc do każdego dużego miasta, i każdego dużego muzeum zawsze chce się zobaczyć jak najwięcej w jak najkrótszym czasie (praktyka historyków sztuki, jeśli przewalicie kilkadziesiąt tysięcy obrazków i zdjęć to zrozumiecie). Dwa tygodnie wcześniej byliśmy w Wiedniu gdzie od nocy do rana z małymi przerwami rzucaliśmy się w wir kolejnych wspaniałych budowli, placów, muzeów (napiszę o tym niedługo). W Dreźnie chcieliśmy bardziej wychillować, dlatego od razu zrezygnowaliśmy z kilku atrakcji. Większa chęć swobodnego panoszenia się po mieście była bardziej zachęcająca. Dlatego dużo czasu spędziliśmy na spacerach po deptakach. To też rzutuje że mniej opowiem o architekturze, a więcej o samym mieście.

Kolejnym istotnym punktem było to że miasto jest najlepszym przykładem odbudowy z jakim przyszło mi się spotkać. Oczywiście większość ludzi w naszym kraju mogłoby złowrogo rzucić na mnie okiem dlaczego w ogóle śmie podważać role Warszawy ale takie są fakty. Nasza stolica i jej wpisanie na listę UNESCO (przez odbudowę) miała charakter ogólnonarodowego zrywu. Wielkiego czynu całego kraju wstającego ze zgliszczy. Działania Jana Zachwatowicza i całego biura odpowiedzialnego za odbudowę miały wielką rolę podtrzymania na duchu narodu i nikt tego nie podważa. Pod względem odbudowy jednak nie zawsze zrekonstruowane budynki mają podejście do tego co widzimy w Dreźnie.

Na początek kilka faktów. W lutym 1945 brytyjskie lotnictwo zrobiło sobie cel z Drezna. Rujnując je tragicznie, do dzisiaj toczy się debata historyków czy te naloty miały faktycznie sens, bo miasto wcale nie było silnym ośrodkiem przemysłowym III rzeszy. Wydarzenia te były podstawą do książki Rzeźnia numer 5 Kurta Vonneguta.

Richard Peter, zdjęcie drezna po bombardowaniu

 

Po wojnie rozpoczął się powolny proces odbudowy Drezna. Większość zachodnich miast co należy podkreślić, nie odbudowywało się tak kompleksowo jak Warszawa. Widać to też we Wrocławiu czy Hamburgu, gdzie obok odbudowywanych obiektów zabytkowych powstawała zabudowa blokowa.

Ruiny miasta, 1985

Co wyróżnia zatem odbudowę Drezna? To że w nowych budynkach odnajdziemy fragmenty oryginalne. Z rumowisk zbierano fragmenty pozostałości ważniejszych budynków oraz katalogowano je. Rzucając okiem na każdy ważniejszy budynek w mieście widzimy co jest oryginalne a co nie. Takiej precyzji próżno szukać gdziekolwiek indziej.

Ruiny Fraukirche

Hofkirche obecnie

To zresztą trwa do dzisiaj. Poniżej skończony 10 lat temu Frauenkirche czyli kościół protestancki z XVIII wieku, jak i most Augusta na rzece Łabie który możecie zobaczyć

Rumowisko po Frauenkirche

Frauenkirche obecnie

 

Pozostałości kopuły

Widać dokładnie co nieco.

Widać co jest a co nie oryginalne.

Stykając się z architekturą tradycyjną Drezna widzimy nowoczesny twór który jak nic innego potrafi oddać ducha.  Wymienione wyżej kościoły stanowią ponadto wielką wartość dla historii sztuki, pokazują nam jedne z wybitniejszych dzieł architektury XVIII wieku i przejawów późnego Baroku.

Tutaj rzucę kilka małych miejskich fotek byście poczuli jak to wygląda.

O dwóch ważnych zabytkach które wspomnę szerzej.

Pierwszym jest Pałac Zwinger. Jak łatwo się domyślić również odbudowany. Warto tutaj o nim powiedzieć więcej bo jest to jedno z najładniejszych założeń pałacowych jakie możemy zobaczyć. Na równi z paryskim Wersalem, wiedeńskim Schönbrunnem czy branderburskim Sanssouci.

Późnobarokowy pałac przy którym pracowali najwybitniejsi architekci z kręgu Augusta Mocnego (mi.n. Matthias Daniel Pöppelmann który w Warszawie zaprojektował oś saską). Budowla złożona jest z ogrodów otoczonym bogato zdobionymi pawilonami. Dekoracja która nadaje lekkości jest w wielu miejscach bardzo pruderyjna i dokładnie osadzona jest wyrazem swojego czasu.

Obok Zwingera jest zaś Semperoper, czyli Opera którą swoją nazwę bierze od architekta, Gottfrieda Sempera. Wielki gmach tak samo został odbudowany, ale pierwsze tragedie spotkały go jeszcze w w latach 60 XIX, gdzie w wyniku pożaru. Część budynku się zawaliła, a za odbudowę ponownie odpowiadał Semper.

Tutaj konfrontujemy się z budowlą o charakterze neostylowym. Przejawem XIX wiecznej miłości do wieków wcześniejszych pod czujnym okiem oświecenia. Semper pozostał jednocześnie jednym z ważniejszych architektów okresu historyzmu, a jego opera stanowi największy klejnot w jego twierdzy.

Miałem nie wchodzić wyjątkowo w głęboką falę architektury zatem dryfujmy dalej.

Prosta nauka dyplomacji z UNESCO

Drezno może  być dumne z jeszcze innej rzeczy. Pierwsze w miasto na świecie zostało wykreślone z listy UNESCO. Zasadniczo wykreślono trochę wcześniej Oman bo władza wolała budować rurociągi niż dbać o oryksy (czyli jakiś ładny gatunek kozy, nie wiem nie znam się). Drezno jednak pozostaje jako pierwsze które nie dało się wykreślić przez budowę mostu.

Tak, obywatele Drezna woleli (w referendum) zbudować nowy most na Łabie niż pozostać na liście. O ile gdyby analogiczna rzecz doszła do skutku w Krakowie to każdy z nas gorączkowo obrzucałby magistrat i miałby rację. W tym przypadku uważam że nie.

Przede wszystkim Drezno weszło na listę światowego dziedzictwa drogą bardzo prostą. Przy okazji konferencji UNESCO zawsze wpisuje się nowy obiekt z danego kraju. W tym przypadku wpis polegał na wpisaniu doliny Łaby. O ile brzmi głupio to na tej samej zasadzie wpisany jest Paryż. Wpisanie ze względu na zabudowę nie było możliwe bo nie powinno się duplikować wpisów o tym samym charakterze. Dolina Łaby ma inne wartości niż Sekwana. Odbudowa Drezna ma te same wartości co Warszawa (teoretycznie, bo przecież wyżej wytłumaczyłem czemu nie).  W momencie w którym mieszkańcy z magistratem zdecydowali się na most zaczął się nacisk aby do tego nie doszło.

Most jednak powstał, i tu warto powiedzieć że przez niego Drezno nie straciło na uroku. Jest on zupełnie nie widoczny przy głównym przejściu przez most Augusta. Nic nie stracili a dużo zyskali.

Nie mam foty tego mostu bo nie ma sensu jechać zobaczyć zwykły most którego symbolika jest abstrakcyjna. Żeby nie było tutaj pusto zarzucam zdjęcie spaceru nad Łabą.

Nowa dzielnica zabawy

Przechodząc kolejnego punktu z omówienia miasta warto skupić się na Neustadt. Nowa dzielnica skupia dziś poza ładnym układem urbanistycznym dzielnice w której przychodzicie imprezować.

Najwspanialszy barowy motyw we wszechświecie.

W piątkowy wieczór po ulicach rozlewają się ludzie z alkoholem, z barów wydobywa się gwar i muzyka a wszystko okraszone dymem z fajek i lampami nocnymi. Nie zrobiłem żadnego zdjęcia temu precedensowi bo doszedłem do wniosku że sam nie chciałbym być focony podczas weekendowych baletów, a przynajmniej nie chciałbym tego upubliczniać.

Neustadt jest też miejscem które skupia życie artystyczne miasta. Wystarczy przejść po Kunsthofpassage by poczuć nieziemski klimat odległy od rzeczywistości.

Wciąż mi czegoś brakowało…

Gdy na początku tego wpisu pisałem że chce zobaczyć to miasto z innej perspektywy niż zabytku chodziło mi o tereny zielone, parki oraz miejsca rekreacji. I tu koniec końców czasu spędziłem najmniej. Mało osób wie że Drezno jest jednym z najbardziej zazielenionych miast świata. Jednak w centrum nie jest tego tak wcale dużo, dlatego warto się tam wybrać dalej na co brakło nam czasu.

To jedyny duży park jaki widzieliśmy, może dlatego że był za oknem naszego pokoju.

 

Tak tam romantycznie jest wieczorami.

Drezno pozostaje urokliwym miastem, z bagażem swojej historii i dotkliwych strat nie czujemy się tutaj jak na rumowisku. Ulice są żywe i pełne ludzi, na bulwarach wieczorem rozpalane są grille a rano resztki wczorajszych imprez mijają biegacze i cykliści. Stolica Saksonii jest więc jak najbardziej świetnym punktem do odwiedzenia.

Rozpisałem się potężnie jak nigdy dotąd więc już kończę, a na następnym wpisie o Dreźnie przedstawie wam najciekawsze dzieła muzealne które miałem okazje widzieć.

W gratisie dodaje niespotykany atak Polski za granicą!

 

 

 

 

 

O mnie

Mam na imię Wiktor i posiadam papiery na mówienie o sztuce. Pomysł na bloga wpadł mi nagle podczas wieczornego spaceru w wakacje. Od tego czasu zarzucam coraz częściej tekstami które mają przenosić w świat wszelkich uniesień.

Uwielbiam też uciec w naturę, poczytać dobrą książkę i słuchać muzykę nieswojego pokolenia. Ponadto uważam Roberta De Niro za najlepszego aktora wszech czasów.

Poza blogiem siedzę na facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *