Nie można być wobec muzeów obojętny! Można je kochać i spędzać w nich jak najwięcej czasu. Można też błagać los żeby przy najbliższej okazji jak najszybciej je opuścić. Dla niektórych nuda, dla innych frajda. Nie ma obojętności. W tym wpisie nie dość, że postaram się przekonać Cię że muzea są fajne to jeszcze pokaże jak w nich przetrwać. Zapraszam do tekstu!

Na początku mały wstęp

Większość ludzi dalej żyje w dziwnym przekonaniu że muzeum to skamielina. Po wejściu do niego niemiła obsługa będzie na nas krzyczeć przy bliższym podejściu do eksponatu. W dodatku nie ma gdzie usiąść, i jeszcze trzeba udawać zainteresowanego.  Najgorszą zmorą dla dzieci były właśnie wycieczki do muzeów. Trzeba powiedzieć wprost. To nie nasza wina, lecz przestarzałego podejścia muzeów!

Jednak od kilku lat na całym świecie się to zmienia. Coraz częściej muzeum jest już nie tylko miejscem przechowywania zbiorów i działalności naukowej ale organizatorem. Wystawom oprócz oprowadzeń towarzyszą warsztaty plastyczne, promocje książek, koncerty itp.. Coraz częściej obsługa zapewnia specjalne programy dla różnych grup od dzieci, starszych po osoby niepełnosprawne. Muzea stają się w nowej formule miejscem którego cel pozostaje ten sam, ale sposoby pracy zupełnie nowe, otwarte i lepsze! Skamielina zamienia się w miejsce atrakcyjne i ciekawe dla każdego. Ten trend coraz mocniej dociera także do naszego kraju co jest dużą szansą nie tylko dla kultury i nauki, ale dla każdego z nas. W takim miejscu znacznie łatwiej jest przetrwać, nawet przeciwnicy muzeów mogą przyznać ,że coś z takich miejsc wynieśli (i nie mówimy tu o eksponatach!).

W Pradze mogliśmy poprzebierać się w historyczne stroje. A tu ja, typ niepokorny.

Po lewej dodatek dla dzieci z wystawy o polskim i norweskim designie z MCK. Była to Mapa do której dzieci dostawały plecaki i inne przedmioty dla podróżników. Po prawej program dla dzieci z motywami bruegela, też świetnie dopasowany.

Niedawno można było usłyszeć że w przypadku terapii dla wielu osób obok sportu czy kontaktu z naturą zaleca się właśnie muzea (Nie mówimy tu o panaceum na wszystko, żeby nie zarzucano mi szuryzmu i promowania altmedu).

Dalej jednak pasuje wiedzieć jak w nim przetrwać, a o tym poniżej.

1. Potrzeby przede wszystkim!

Jaki sens ma zwiedzanie jeśli ciągle się rozpraszasz? Będziesz mógł coś wykreślić z listy do zobaczenia ale co z tego? Przecież chodzi żebyś Ty coś zobaczył. Jeśli musisz to idź do toalety. Jeśli jesteś głodny to idź zjedz coś (w dużych muzeach masz czasem restauracje lub kawiarnie, możesz też zjeść drugie śniadanie w szatni). Napij się kawy czy herbaty jeśli czujesz się senny. Przede wszystkim musisz czuć się nieskrępowany takimi rzeczami!

2. Nie musisz oglądać wszystkiego!

W jednej śniadaniówce kiedyś „eksperci” grzmieli o kilkusekundowym spędzaniu czasu Polaków nad eksponatami. Odzew był oczywisty, ale zupełnie niepotrzebny. W takiej sytuacji trzeba powiedzieć sprawdzam! Czas spędzony na ekspozycji przecież musi być dostosowany do ilości i jakości obiektów. Gdy idziemy na małą wystawę poświęconą jednemu tematowi to możemy pochylić się i postać nad niektórymi rzeczami dłużej. Gdy wpadamy do wielkiego muzeum to stanie nad każdym obiektem tylko nas zmęczy. Przecież dobrze wiemy że są rzeczy ważne i ważniejsze.  W niektórych muzeach proponowane jest coś takiego jak bilety roczne! Drodzy „eksperci”, nie przesadzajcie!

Tu miałem wrzucić zdjęcie jakieś sali gdzie jest mnóstwo obrazów ale zapomniałem karty SD z domu. Dorzucę za kilka dni! Jest Rodin, cieszcie się!

3. Nie ograniczajmy swoich zainteresowań!

Blog który czytasz jest o sztuce! Jednak zapewniam Cię że chętnie pójdę do każdej placówki. Muzeum etnograficzne? Jasne! Muzeum Techniki! Proszę Cię bardzo! Takich miejsc na świecie i w Polsce znajdziesz mnóstwo. Technika, biologia, fizyka, etnografia, historia, geografia, religia. Nie ograniczaj się! Zawsze możesz znaleźć coś interesującego.

Zobaczyć mechanizm zegara? Czad. Krosno.

Zobaczyć kolekcje zegarów? Też czad! Kłodzko.

Albańskie muzeum etnograficzne? Czad! Berat.

Muzeum Farmacji w Krakowie, też czad!  Fot: Marek Antoniusz Święch, arch. MIK (2012)

4. To nie z tobą jest coś nie tak. To oni coś zepsuli!

Bardzo często wystawy są po prostu kiepskie, niedopracowane albo nużące. Ostatnio byłem w Wiedniu na wystawie Bruegela. Jeśli chodzi o rysunki i grafiki to zebrali naprawdę niesamowitą robotę. Jeśli śledzisz mój fanpage to widziałeś fotki jak to wygląda. Ludzie stali w kolejkach które kompletnie uniemożliwiały porządne zwiedzanie. Tak niestety jest często, ale nie zniechęcaj się! Jak pooglądasz trochę kiepskich wystaw to zaczniesz doceniać te naprawdę świetne.

Wiem, paskudna jakość. Jednak widzicie że się nie postarali jak chodzi o jakość oglądania. Lepsze zdjęcia dorzucę za kilka dni.

5. Wszelkie pomocne rzeczy są dobre, ale nie niezbędne.

Wystawa powinna bronić się sama! Jeśli nie wiesz jak po niej chodzić lub co jest istotne to ich wina (autorów).  Duże muzea mają jeszcze to do siebie że oferują dziesiątki jak nie setki tysięcy obiektów. Tutaj z pomocą przychodzą przewodnicy, audioguide’y czy zwykłe przewodniki za kilka monet. Jeśli nie wiesz czego szukasz w danym muzeum to warto się w to zaopatrzyć. Jeśli jednak idziesz do muzeum w konkretnym celu to odpuść i idź.

W Wiedniu wydali specjalny przewodnik po wystawie stałej! Zawiera najważniejsze rzeczy.

6. Fotografuj albo  i nie!

Instagram, Książkotwarz czy inne portale aż proszą o zdjęcia z muzeum. Budujesz wtedy siebie w mediach jako osobę kulturalną. No i fajnie! To przynajmniej coś nowego, i lepsze niż kolejne zdjęcia z imprez czy selfie z dziećmi. Z drugiej strony fotografia w muzeach (o ile jest legalna!) spotyka się z coraz to większą krytyką. „Że lepiej byś popatrzył, że trochę skupienia może”. Ja należę do tych osób które jeśli mogą to biorą aparat i focą na potęgę! Co więcej, naprawdę potem oglądam te zdjęcia. Dla mnie to ważny element zwiedzania i pewnego rodzaju pamiątka. Jestem przekonany że nie przeszkadza ani trochę. Tutaj ponownie, wybór w przetrwaniu należy do Ciebie.

Potężny święty i naprawdę interesujące zdjęcie. Wrocław, wystawa Migracje.

Intrygujący męczennicy ale kiepskie zdjęcie. Wrocław, wystawa Migracje.

7.  Zabierz ze sobą pamiątkę!

Broszury to zawsze fajna rzecz jeśli je zbierasz. Ja swoje kolekcjonuje w segregatorze i mam już niezłą kolekcje. Muzealnicy wyczaili w tym całkiem duży biznes i poza klasycznymi książkami na wystawach możesz już kupować wszystko! Na wyżej wspomnianym Bruegelu dostępne były puzzle, koszulki, misie, chusteczki jednorazowe, mydło czy otwieracze do piwa. Wszystko z motywem prac Bruegela, oczywiście maksymalnie drogie.

Jak nie zbierasz pamiątek to odpuść, ale uwierz że przeglądanie takich rzeczy sprawia mnóstwo radości i naprawdę warto!

Mydło, jednorazowe chusteczki, torby, wino, kredki, pocztówki… wszystko z Bruegelem.

Wyżej wspomniany mój klaster. Mam w nim mnóstwo wspaniałych rzeczy.

8. Jeśli raz przetrwałeś to fajnie. Teraz idź na rekord!

W swoim krótkim, dotychczasowym życiu wielokrotnie widziałem tylko kilka kolekcji, ale staram się odwiedzać niektóre ile się da. Mieszkając w Krakowie stale odwiedzam wystawy u Ciołka, w Sukiennicach, jeśli są to w gmachu głównym. Często dostrzegam zmiany i bardzo lubię je odwiedzać. Oczywiście czasem łapie już zmęczenie ale i tak tam wracam. Warto tak robić, bo wtedy można pochylić się nad niektórymi rzeczami znowu.

Wnioski są proste

Do muzeum idź wypoczęty i bez problemów. Nie przejmuj się jak nie zobaczysz wszystkiego, ale ciesz się z tego co widziałeś i czego się dowiedziałeś. Temat Cię nie interesuje? Przełam się, może nie pożałujesz. Jeśli ktoś ma zamiar Ci pomóc w eksploracji to też skorzystaj, chyba że przyszedłeś w konkretnym celu. Nie zapominaj o pamiątce, fajnie potem do niej wrócić. No i najważniejsze, wracaj lub odwiedzaj nowe muzea!

 

Dziękuje za przeczytanie chyba najważniejszego dotychczas tekstu na moim blogu. Mam nadzieje że przekona Cię on do odpowiedniej refleksji! O muzeach małych dużych powiemy tu jeszcze nie raz!

Pozdrawiam cieplutko!